wtorek, 27 maja 2014

Kobieta pracująca, żadnej pracy się nie boi.


Współcześnie w telewizji polskiej można zauważyć powrót seriali wyprodukowanych w okresie PRL-u. Te znane szerokiej publiczności utwory różnią się tematyką i konwencjami od seriali ukazujących życie polaków w okresie II Wojny (Czterej pancerni, Stawka większa niż życie) do bardziej nowoczesnych opiewających dzieje kraju powojennego, będącego w odbudowie (Dom, Alternatywy 4, Czterdziestolatek). Mimo zmian społeczno-kulturowych, które miały miejsce po roku 1989 utwory te wciąż cieszą się popularnością wśród dzisiejszych telewidzów. Obraz świata zawarty w nich nierzadko przywodzi na myśl wspomnienia minionych lat, a dla tych, którzy nie mogą ich pamiętać stanowi bazę wiedzy „historycznej”.
Seriale telewizyjne pokazują rzeczywistość społeczną. W okresie PRL-u szczególnie widać pewne uwypuklenie ról przyjętych powszechnie dla kobiet i mężczyzn a nawet ich przemianę. Realia systemowe, szczególnie, podział pracy wpłynął na wizerunek kobiety odważnej, wykraczającej poza swoje „kobiece” miejsce, coraz częściej dopasowującej się do męskich wymagań. Wizerunek kobiety-pracownicy stał się nie tylko powszechny ale i prawdziwy.
Serial Czterdziestolatek jest reprezentatywnym przykładem i także jest bogaty w galerię postaci kobiecych okresu PRL-u. W tej krótkiej notce zwrócimy uwagę właśnie w jego kierunku i postaramy się pokazać kwestię płci kulturowej. Czy zaprezentowane wizerunki kobiet przetrwały w dzisiejszym świecie?
Oglądając serial (wybrane odcinki) można spostrzec dwa typy kobiecości. Jeden, nastawiony na rodzinę, spełniający tradycyjne wartości narzucone kobiecie w systemie patryjarchalnym. Żona tytułowego 40-latka (Anna Seniuk), jest gospodynią, opiekuje się ogniskiem domowym, wychowuje dzieci, stanowi wsparcie dla męża, jest wrażliwa i emocjonalna. Jednocześnie spełniając tak ważną rolę pragnie czegoś więcej, dla siebie. Samorozwój i samorealizacja są ważnym dla niej aspektem, toteż czytuje specjalistyczne podręczniki inżynierskie pod nie obecność małżonka. Podsumowując to kobieta uwikłana w pewną sprzeczność. Realizuje stereotyp i zarazem próbuje go obalić, podejmując dodatkowe kroki w osiąganiu osobistych celów, które de facto nie mogą zostać spełnione.
Całkiem odmiennym typem jest tzw: kobieta pracująca, wyzwolona spod jarzma stereotypu i konwencjonalnego postrzegania przez resztę społeczności. Podejmuje pracę w najszerszym jej rozumieniu. Najmuje się do przeróżnych zadań często do bardzo odległych od siebie profesji. Sama wypowiada się, że pracuje nie z przymusu lecz z przekonania, realizuje „styl bycia”, który sobie obrała. Co więcej jest kobietą biegle oczytaną, wszechstronnie wykształconą, zna Kanta i Pascala; kieruje się w życiu wiedzą. Jej relacje z pozostałymi bohaterami są zawsze jednakowe i wręcz jednostronne. Irena Kwaiatkowska ma rację. Kobieta pracująca wie i wiedzą się dzieli, uczy pomaga, wspiera, służy radą. Jest bardziej dla innych niż dla siebie, nie posiada rodziny i nawet nie myśli o niej.
Nie tylko mentalność kobiet w tym serialu jest kluczowa. Kobiecość z natury, objawia się przez wygląd zewnętrzny i także tutaj jest to element charakterystyczny. Żona inżyniera Kawrowskiego posiada atrybuty kobiecości w postaci ubioru, biżuterii makijażu. Kobieta pracy przyjmuje kostium zależny od wymagań służbowych. Kiedy zajęcie pozwala na wybór stroju kobiety, przyjmuje ale równie dobrze kiedy praca wymaga założenia męskiego uniformu, nie stanowi to przeszkody. Kobieta, która żadnej pracy się nie boi, musi wyzbyć się cząstki kobiecości na rzecz świata męskiego, toteż musi się do mężczyzn upodobnić.
Postawione wyżej pytanie odnosi się do tekstu Spigel, która mówi o wpływie serialowych wizerunków na wizerunki rzeczywiste. Inaczej, obraz kobiet zawarty w PRL-owskim serialu jest pewnym źródłem współczesnych wyobrażeń na temat minionej kobiecości. Serial kreujący postaci żeńskie tak a nie inaczej, wpływa na wiedzę i często jest punktem odniesienia w porównaniu pokoleniowym („wtedy to było tak, a teraz...”). Jak sądzimy bodźce płynące z seriali polskich tamtych lat przetrwały i mają się dobrze „żyjąc” wśród różnorakich popkulturowych konstruktów, począwszy od plakatów a skończywszy na reklamach telewizyjnych. Ale przede wszystkim wizerunek kobiecości PRL-u żyje w samych kobietach. 

reklama z 2009 roku nawiązująca do serialu  kobieta pracująca

wtorek, 6 maja 2014

„Gdyby to było prawdziwe życie, to oglądałbym kogoś siedzącego cały dzień przed telewizorem.” Jak bardzo real jest reality TV?


Powróćmy do tematu programu Storage Hunters, którego analiza gatunkowa przeprowadzona została w jednym z poprzednich wpisów. Tym razem przyjrzymy się postawom widzów, czyli jak odbierają oni kolejne odcinki show zaliczanego do jednej z podkategorii gatunku reality TV.

Jeden z rozdziałów swojej książki Anette Hill poświęca kwestii autentyczności oraz odgrywania roli. Są to dwa kluczowe zagadnienia, na których opiera się opinia widzów odnośnie programu. Analizie poddawane są przedstawione sytuacje (z życia wzięte) oraz postawa bohaterów („zwykłych” ludzi).  Jednym z ważniejszych wyznaczników skłaniających odbiorców do mniej lub bardziej surowej oceny prawdziwości przedstawionych wydarzeń jest zachowanie uczestników programu w obecności kamer telewizyjnych. Mimo tego, że widz spodziewa się do pewnego stopnia odgrywania roli, to nieustannie jest to poddawane ocenie, spekulacjom czy plotkom. Ponad to analizę postawy bohaterów opiera się także o własne doświadczenia z prawdziwego życia, czyli „jak ja zachowałbym się w takiej sytuacji”.
Jeśli chodzi o sam program, to o ile dla polskiego widza przedstawione sytuacje nie są codziennością, to stanowią one element amerykańskiej rzeczywistości. Tego typu show wyewoluowało z wielu innych podgatunków reality TV. Widz przez lata oglądania różnego typu programów zmienił się, przyzwyczaił do wielu konwencji, przymykając oko na niektóre mniej realne kwestie, ale wciąż licząc na dobrą zabawę. Nie trzeba być kolekcjonerem staroci, ryzykantem czy osobą zarabiającą na życie w niekonwencjonalny sposób, żeby polubić ten program. 20-minutowe odcinki w skondensowanej formie pokazują jak wygląda „prawdziwa” licytacja porzuconych storage-boxów. No właśnie, ale czy na pewno?

To pytanie zadaje sobie wielu widzów. Odpowiedzi znaleźć można mnóstwo.

Osoby krytykujące program zarzucają mu mi.in:
·         kilka głównych postaci, które zawsze wygrywają licytacje, a reszta tłumu tylko stoi i patrzy (statyści)
·         zawartość boxów jest specjalnie przygotowywana dla efektu dramatycznego (np. wybuch, naładowany pistolet czy nagi mężczyzna zamknięty w klatce)
·         reżyserowanie - konkretne reakcje postaci nagrywane są wcześniej i dopasowywane do późniejszych scen
·         osoba określająca się jako znawca czy weteran takich aukcji wytyka nieścisłości związane z czasem i sposobem oglądania zawartości przed zakupem oraz jest sceptyczny jeśli chodzi o trzymanie w jednym miejscu cennych pamiątek wojennych z rupieciami
·         często pojawia się argument, że nieopłacane i nieodwiedzane od dawna boxy posiadają nowe kłódki, w dodatku takie same przy każdym kolejnym kontenerze
·         kolejny zarzut związany z porzuceniem boxów, to brak kurzu czy jakiegokolwiek brudu wewnątrz
·         prowadzący program Sean Kelly jest tak naprawdę komikiem



Z drugiej strony, fani programu bronią go stwierdzeniami m.in.:
·         jest to program jedynie oparty na rzeczywistości, a więc nie wszystko musi być prawdziwe
·         wspomniani wcześniej statyści, to tak naprawdę osoby zainteresowane całą otoczką licytacji, nie przychodzą kupować, tylko poczuć emocje rywalizacji
·         bohaterowie programu sprzedają zakupione rzeczy na swoich stronach internetowych
·         pokazywane są tylko najciekawsze i najdziwniejsze zakupione rzeczy, żeby wzmocnić atrakcyjność programu

Pytanie o autentyczność programu kierowane było także bezpośrednio do samych bohaterów. Papa Bear odpowiedział krótko: „Wierzcie, w co chcecie. Jestem tu by utrzymać rodzinę, dzięki przelicytowaniu i przechytrzeniu moich konkurentów”. Z kolei Brandon i Lori zapytani o pogłoski odnośnie częściowego reżyserowania programu odparli dość nieprecyzyjnie, że nakręcone jest mnóstwo świetnego materiału, a producent wybiera do odcinków puszczanych w telewizji to, co najlepsze.

Mimo wątpliwości odnośnie autentyczności, program ma sporą rzeszę fanów, aktywnych m.in. na Facebooku (365 tys.). Krytyczne spojrzenie internautów sprzeciwiających się zakłamaniu i niedopatrzeniom w produkcji, widoczne jest na wielu stronach i forach: chrisbernardoblog, imdb, ask.com czy storage chat. Jak widać wiele osób ogląda reality TV, emocjonuje się tego typu programami oraz bada ich autentyczność. Niektórzy godzą się na brak 100% realizmu przedstawionych sytuacji, na rzecz rozrywki i (kreowanych na potrzeby telewizji) emocji związanych z elementem zaskoczenia, niepewności, zwycięstwa i porażki.
A więc jaka jest współczesna nam reality TV? Chyba po prostu nieprawdziwa, bardziej jak unreality TV.